Mieć cel, nie tylko w coachingu – tylko tyle, czy aż tyle?

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że lepiej być zdrowym i bogatym niż chorym i biednym.

Jeżeli na tych pierwszych patrzymy z zazdrością , możemy być pewni, że należymy, niestety, do drugiej grupy. Często, za wszelką cenę, chcemy im dorównać wybierając drogę bezpośredniego naśladownictwa: upodobniamy się pod względem ubioru, koloru włosów, sposobu mówienia, ale szybko rozumiemy, że nie doprowadziło to do oczekiwanej zmiany w naszym życiu, a przeciwnie: naraziło nas np . na wydatki przekraczające możliwości naszego portfela.

 

Dobrze, jeśli ograniczyliśmy się do wyżej wymienionych „zmian”, gorzej, jeśli postanowiliśmy dorównać marką samochodu i nasze nowe auto na kredyt doprowadzi nas do rychłej katastrofy finansowej i komornika na głowie.
Może zatem lepiej zastanowić się dlaczego jednym idzie wszystko jak z płatka, a życie innych jest ciągłą walką o przetrwanie i „pływanie z głową nad powierzchnią”? Co w nas powoduje, że permanentnie jedziemy jak na ręcznym hamulcu?
Kiedy mówimy, że jesteśmy chorzy, zazwyczaj cierpimy na jakąś konkretną dolegliwość: boli nas głowa, ząb, żołądek czy serce. Nie oznacza to bynajmniej, że wszystko w nas jest chore, powinniśmy zatem określić co nas boli, a właściwie co powinniśmy w sobie wyleczyć, żeby znowu czuć się dobrze.

 

Z naszymi życiowymi działaniami jest podobnie. Jeżeli nie układają się po naszej myśli, zastanówmy się co niedomaga? Sesje i kursy coachingowe, pomagają w głębszym zrozumieniu. Jednak, rozważania na ten temat proponuję rozpocząć od prostej odpowiedzi na konkretne pytania: czy dokładnie wiemy do czego dążymy, określając przy tym wyraźnie cel, środki i sposoby jego osiągnięcia? Czy jest to spójne z naszą wizją świata, z poczuciem misji jaką mamy do spełnienia? Z kim i na jakich warunkach będzie nam po drodze?

 

Tylko wtedy zaczniemy skutecznie współdziałać z innymi ludźmi: z szefem, partnerem, dziećmi, a w końcu, co najważniejsze będziemy żyć w zgodzie ze sobą. To jest pierwsza „przeszkoda” do pokonania na drodze do satysfakcjonującego, komfortowego, spełnionego życia, w biznesie, pracy czy rodzinie.

 

Warto też pamiętać, że otaczają nas ludzie, którzy codziennie pokonują trudności nie mniejsze od naszych. Robią to jedynie mądrzej, skuteczniej, bardziej konsekwentnie. Naprawdę warto ich życzliwie podpatrywać! Każdy z nas może się od nich uczyć!