Historia Klientki – Poczucie własnej wartości

W centrum Warszawy, w jednym domu, w jednej klatce schodowej na sąsiadujących ze sobą piętrach, mieszkały dwie dziewczynki: Ewa i Anula. Razem bawiły się w piaskownicy, a następnie poszły do pierwszej klasy, gdzie siedziały w jednej ławce. Czas szybko mijał, nie wiadomo kiedy przeleciała szkoła podstawowa, potem ogólniak i studia. Ewa wybrała niełatwą drogę emigracji, Anula została w Polsce.

Po wielu latach korespondencji mailowej i rozmów przez Skype’a nadszedł wyczekiwany długo moment spotkania „face to face”. W malowniczej scenerii przyjaznej klimatycznie Teneryfy pięćdziesięcioparoletnie „dziewczyny” wpadły sobie w ramiona. Spraw do szczegółowego omówienia było sporo: cztery małżeństwa Ewy, trzy Anuli, dorosłe już dzieci w liczbie trzech, które zresztą, podobnie jak ich mamy, nie miały szczęścia do tworzenia trwałych, szczęśliwych związków, stąd i w następnym pokoleniu nie zabrakło byłych zięciów i synowych o takim samym statusie.
Wiedziały o sobie nawzajem bardzo wiele. Ewa podziwiała Anulę za jej niepohamowany pęd do wiedzy, podejmowanie wciąż nowych wyzwań zawodowych, łatwość w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, dbałość o wygląd zewnętrzny, styl i „klasę”, co by to słowo nie miało oznaczać. Jednak życie Anuli nie było pasmem sukcesów, nie przyniosło jej tak pożądanego poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Ciągle kulały jej finanse.
– Hej, Anula, what the hell (od trzydziestu lat Ewa mieszka w Ameryce, stąd czasami bezwiednie wtrąca obcojęzyczne zwroty)? Jak to się stało? Chyba nie powiesz mi, że tak bardzo wzięłaś sobie do serca słynne „proroctwa” twojego ojca, że będziesz „zamiatała ulice” i „pasła gęsi”, bo w drugiej klasie pomyliłaś się w tabliczce mnożenia przy pytaniu o 9 razy 7? Zęby też masz już proste i zoperowałaś odstające uszy, które były ciągłym przedmiotem drwin ze strony twoje starszej siostry!
Anuli coraz trudniej było słuchać. Zrobiło jej się gorąco, poczuła ucisk w klatce piersiowej i nieprzyjemny ciężar w okolicach żołądka. Poczuła znowu ten wstyd, że nie spełniła oczekiwań, zawiodła, jest niegrzeczną dziewczynką, która zdenerwowała tatusia i na pewno „nikim nie będzie”. Zdała sobie sprawę, że częste wypisywanie na kartce swoich „osiągnięć” w celu podniesienia samooceny i poczucia własnej wartości były suchymi faktami przydatnymi co najwyżej do napisania dobrego CV, które jednak nijak miały się do jej przekonań na własny temat. Była zaprogramowana na porażkę, przyjmowała ją jako rzecz naturalną, a nieliczne sukcesy w swoim życiu, traktowała jak ziarno trafiające się ślepej kurze. A skoro sukces nie miał być jej udziałem, skąd miała brać determinację i siłę do walki o niego? A tak właściwie, przecież liczne niepowodzenia życiowe były „sprawiedliwą karą za haniebny brak wiedzy” w dziedzinie tabliczki mnożenia w drugiej klasie szkoły podstawowej!
Świadomość tych faktów dała Anuli poczucie, że już wszystko wie, że teraz to już sobie da radę, że to jest przecież takie proste… Minęło kilka miesięcy od spotkania z Ewą, „dziewczyny” rozjechały się w swoje strony świata i… w życiu Anuli nic się nie zmieniło. Dlaczego? Bo nie zmieniła głęboko tkwiącego przekonania o swojej niskiej wartości, a to właśnie ono nie pozwalało wyzwolić tkwiącej w niej kreatywności, układać prawidłowo relacji z otoczeniem, wierzyć, że jak każdy, jest stworzona do przeżywania szczęścia, do dawania i OTRZYMYWANIA MIŁOŚCI, nie pozwalało uwierzyć, że może realizować najśmielsze cele, które wytyczać będzie sama na drodze do osiągnięcia harmonii ze sobą i otoczeniem.
Anula mogła zgłosić się do psychoterapeuty, który zapewne rozłożyłby z nią na czynniki pierwsze jej dzieciństwo i relacje z ojcem i razem doszliby do wniosku, że jej niskie poczucie wartości tam ma swoje źródła, a potem razem budowaliby „nową Anulę”. Wybrała jednak inną drogę – kilka sesji coachingowych, gdzie za sprawą odpowiedzi na pytania doświadczonego coacha odzyskała świadomość kim jest, co jest dla niej ważne, co może sprawić, że będzie odczuwała radość z własnego życia. Dziś ANNA jest świadomą swojej wartości dojrzałą kobietą, która realizuje się we wszystkich rolach ważnych dla niej.